pełna empatii, pozytywnie nastawiona do życia; neurotyczka z autodiagnozą ADHD; perfekcjonistka; uparciuch; wybuchowa – jednak bliżej mi do gejzeru niż wulkanu; nienawidzę głupoty – choćby, lub szczególnie tej pozorowanej, hipokryzji, prostactwa, chamstwa i ignorancji; uwielbiam beztroski śmiech, dziecięce zadziwienie, spontaniczność, muzykę i zapachy świata. Śpiewam kiedy się da i gdzie się da; czasem pod nosem, czasem na całe gardło; piszę rymowane wierszyki, i wiersze całkiem poważne; zamykam w kadrze dziadziusia Olympusa świat z wysokości 158 centymetrów.
Staram się żyć najpiękniej, poczuć jak najwięcej, wykorzystać każdą chwilę dwukrotnie; Uczę się trzymać nerwy na wodzy, trenować opanowanie umysłu i tembru głosu; Nauczyłam się patrzeć wokół siebie z perspektywy przynajmniej dwóch końców kija i zrozumiałam, że świat jest prawie w stu procentach relatywny…
Wierzę w wielką siłę sugestii i prawo przyciągania; i wierzę, że jak się uprę to nie ma …. we wsi
a ja osiągnę cel, który sobie założyłam.
Imię: Katarzyna Urszula
Grupa krwi: B+
Typ kolorystyczny: jesień
Ulubione zapachy: na pierwszym miejscu zawsze pozostaną te, z „powietrza”: zapach wiosennego wiatru, lasu w upalny dzień, deszczu; dalej są: Jack Daniels z Colą, Chanel Chance – im należy się srebrny medal za to, że mocno zapadły w pamięć i przywołują jedynie dobre wspomnienia, miejsce trzecie ex aequo: Mademoiselle, Indian Summer by Priscilla Presley oraz Belle d’Opium, Joop!, Alien;
Co robię na co dzień: przeżywam wszystkie pierwsze razy mojego Syna, czerpię garściami z macierzyństwa, przytulam, całuję, tarmoszę, uwielbiam patrzeć, jak śpi, pomagam poznać świat, zadziwiam się razem z Nim…
A co robię/będę robić w tym moim już wolnym czasie: czytanie, zdjęcia zdjęcia zdjęcia, decoupage, mozaiki, florystyka, zasłuchiwanie się w muzyce, poezja, gotowanie…
Pisarze, poeci: J.L. Wiśniewski, P. Coelho, H. Poświatowska, M. Pawlikowska-Jasnorzewska, W. Szymborska, Z. Herbert, E. Dickinson
„Moi” tekściarze: S.J. Lec, ,A. Osiecka, Wł. A Grzeszczyk, G. Ciechowski
podobno macierzyństwo odjęło mi trochę z tych i tak niewielu, na które wyglądałam, lat, a do tego zaczęłam generalne porządki w swoim życiu i w końcu chyba odnalazłam siebie… i tak na prawdę to nie wiem, co było tego powodem; czy Nowy Mały Domownik który spowodował we mnie pełną mobilizację, czy może zbliżająca się w galopie magiczna okrągła liczba na budziku…??? ”



Główna