Domyślny Zielony Pomarańczowy
Fakty wyobraźni Mezalianse myśli
moje przemyślenia o życiu, by w kilku słowach rozpisać się o życiu
  • Strona główna Główna
  • Mówię: „ja” – myślę: „…
RSS

Archiwum kategorii ‘Ja, Matka’

Dar

Ja, Matka 0 komentarzy »

Największy Dar, jaki rodzice mogą dać swoim dzieciom to Zdrowe Poczucie Własnej Wartości.

Jego brak stanowi swoiste kalectwo życiowe, którego piętno odciska się na człowieku do końca jego życia.
Od amputowanych skrzydeł jest chyba tylko jedna gorsza rzecz – świadomość ich amputacji, gdy na niektóre rzeczy jest już za późno…


15 lutego 2012  



Charlie, bad boy…

Ja, Matka 0 komentarzy »


22 grudnia 2010  



cause I love your smile

Ja, Matka 0 komentarzy »

I love.
I do.


24 listopada 2010  



211120091925345055

Ja, Matka Komentarze: 3 »

mam roczek

.

Mój Malutki Synuś skończył wczoraj roczek.

Mój Malutki Synuś, który mierzy połowę mojej długości.

Mój Malutki Synuś, który waży czwartą część mnie plus torebka cukru.

Mój Malutki Synuś, którego waga od urodzenia powiększyła się czterokrotnie i który urósł 30 centymetrów.

Mój Malutki Synuś, który nie śmieje się tylko wtedy, kiedy śpi, kiedy zmienia się Mu pampka lub nie pozwala na coś, co sobie zaplanował.

Mój Malutki Synuś, który zawsze na „dzień dobry” daje mi buziaka, który rozdaje miliony buziaków dziennie, w dowód sympatii i „miłości”.

Mój Malutki Synuś, który oddałby wszystko za krótkie sam na sam z laptopem i w sumie ze wszystkim, co posiada wyświetlacz, ewentualnie pilot do zdalnego sterowania.

Mój Malutki Synuś, który już chodzi sam.

Który „czyta” książeczki sam.

Który pokazuje, gdzie jest kot. Sam. I gdzie lala, i gdzie nos i oko. I mówi przy tym „tu”.

I mówi „babaaam”, gdy upadnie i „światło” – pokazując na żarówkę. Woła „mama”, gdy potrzebuje się „schować” i „tataaaa”, gdy ktoś otwiera drzwi.

I robi milion innych rzeczy, które nie przestają mnie dziwić…

I sama sobie się dziwię, jak bardzo zmieniło mnie pojawienie się tego Nowego Istnienia na świecie…

To był ciężki rok, pełny wyrzeczeń, walki z samą sobą, ze swoimi przyzwyczajeniami, potrzebami, szczególnie z potrzebą niezależności…
Każda nieprzespana noc, każda łza wylana z poczucia bezsilności, każdy bolący mięsień i każdy dzień bez chwili dla siebie zostały oddane wielokrotnie.

Nie żałuję żadnego z tych dni, nie żałuję żadnej nieprzespanej nocy….
nie żałuję z powodu tych wpatrzonych we mnie, ukochanych ślipek, z powodu tych wyciągniętych w moją stronę rączek, z powodu nieschodzącego z Jego buzi uśmiechu; nie żałuję, bo ten Jego uśmiech wywołuje uśmiech na wszystkich dorosłych kamiennych twarzach dookoła, bo rozsiewa szczęście i radość wszędzie tam, gdzie pójdziemy, otwiera wszystkie drzwi…
Nie żałuję, bo gdy drepcze do mnie te swoje pierwsze, malutkie kroczki i widzi, że tam, na „końcu” drogi czekam ja i wyciągam ręce, to zamiast iść dalej – rzuca się do przodu na oślep – rzuca się, bo wie, bo ufa, że wpadnie prosto w moje ramiona, i nie rozważa, że mogę nie zdążyć Go chwycić, bo to, że Go chwycę, jest oczywiste i niezaprzeczalne…


22 listopada 2010  



about future

Ja, Matka 0 komentarzy »

Kuba.i.ja

Nothing you become will disappoint me;
I have no preconception that I’d like to see you be or do.
I have no desire to foresee you, only to discover you.
You cannot disappoint me…


11 października 2010  



Powrót z wakacji

Ja, Matka 0 komentarzy »

Moja Mała Cząstka Mnie bardzo potrzebuje dziś moich ramion a ja bardzo potrzebuję nicnierobić. I zgrać się nie możemy. I On ma stres i ja mam.

Macierzyństwo jest dla mnie dziś dużym wyzwaniem;

umiejętnością mówienia „poczekajcie na swoją kolej” własnym potrzebom, walką z sobą samą, ze swoimi przyzwyczajeniami, z chodzeniem na łatwiznę, z potrzebą niebycia uwiązaną;

całkowite oddanie siebie Temu Małemu Stworzonku, wyzbywanie się egoizmu, dawanie z siebie tyle, ile Szkrab potrzebuje.

Bo kiedyś jeszcze zapragnę wziąć Go na kolana, a On pobiegnie z Tatą latawce puszczać, będę chciała Go przytulić i pocałować, a On się tylko wykręci i zrobi grymas na twarzy, i nie da się przy kolegach pogłaskać po główce…

i wtedy będę tylko marzyć, by przyszedł i usiadł na moich kolanach, by pobył ze mną chwilę. I wtedy mogłabym poświęcić Mu nie tylko chwilę, wtedy pewnie mogłabym poświęcić Mu cały swój czas. Ale wtedy On już nie będzie mnie potrzebował w taki sposób…


20 lipca 2010  



W macierzyństwie tak na prawdę

Ja, Matka 0 komentarzy »

Jest cudownie. Tyle ciepłych uczuć. Poczucie, że jest się potrzebną i niezastąpioną. Że jest się Alfą i Omegą i Początkiem i Końcem i Całym Światem dla tego małego Kogoś. Patrzę i nie mogę się nadziwić, jak ta Istotka stworzyła się „ze mnie”, z niczego tak na prawdę. Nie była i jest. Było kilka komórek, teraz jest skóra, ciepła i delikatna, oczy o kolorze zależnym do nastroju i pory dnia, serce, co łomocze, jak oszalałe, nóżki rwące się do dreptania a ledwo unoszące jeszcze małe ciałko i dużą głowę, mózg, mądrzejszy  niż się wszystkim wydaje, rączki, co przytulają i ustka, co mocno całują, gardło śmiejące się wniebogłosy i ciekawość świata, którą i mnie zaraża.

Bywa ciężko. Odechciewa się. Traci się cierpliwość. Czuje się bezsilność. Płakać się chce. I płacze się czasem. I myślę, że nie dam już rady, że nie, nie wstanę enty raz tej nocy, że pęknie mi serce, gdy płacze a ja pomóc nie potrafię, że że że.

A wstaję, a serce nie pęka, a nerwy coraz bardziej ze stali, a umiejętność odmawiania samej sobie z dnia na dzień lepiej opanowana.

Wszystko albo nic. Albo wchodzę i gram albo stoję obok i tylko się przyglądam. Weszłam.


20 lipca 2010  



0,08 godziny snu na kg masy ciała na dobę w dawkach podzielonych

Ja, Matka 0 komentarzy »

MiłośćA jednak Miłość istnieje!

Ta od Idei Miłości właśnie.

To taka Miłość, która każe o drugiej w nocy robić „coś, cokolwiek” żeby szybko zbić dziecku jeszcze szybciej rosnącą temperaturę.

To też taka, która umożliwia niesienie Zgrzewki Cukru Minus Jedna Torebka Plus Parę Deko i nie odczuwanie przy tym uczucia niedawania rady

i taka, która pozwala siedzieć o drugiej trzydzieści rano, po ciemku jeszcze, ze śpiącym, jak zając pod miedzą, dzieckiem na kolanach i nie pozwala usnąć za razem.

To taka, która każe wstawać znów o tej wymownej czwartej nad ranem i być z tą Małą Cierpiącą Istotką i nosić Ją i przytulać i współczuć i zmieniać dziesiątą „pieluchę nietetrową” i po raz setny tej nocy, chyba, podawać wodę do picia i przemywać rozpaloną buźkę i rączki i stópki wilgotną i chłodną pieluchą tetra 100%. To również ta Miłość, która mimo czuwania pozwala na przymknięcie oczu; by na jedną chwilę chociaż zatrzymać zawroty głowy i nieostre widzenie.

To również ta, dzięki której jestem w stanie oddać całą siebie i wszystko co mam, a nawet więcej, żeby tylko zobaczyć uśmiech i usłyszeć pisk radości;

taka, co dodaje skrzydeł, ale też uczy zaciskać zęby i dalej trwać.

Dla takiej właśnie warto żyć…


8 lipca 2010  



  • Menu

    • Mówię: „ja” – myślę: „…
  • Całkowicie mój punkt widzenia

    by k_leo by k_leo by k_leo by k_leo
  • Kategorie

    • Chińskie ciasteczko na dziś
    • Co sowie chodzi po głowie
    • Czarny kruk czyli…
    • Ja, Matka
    • Muzyka do zasłuchania
    • Myśli rozczochrane
    • O Qchnia!!
    • Trochę z innej bajki
    • Wierszowisko
    • Z definicji
    • Z listów do Ka Ce
  • Archiwa

    • Luty 2012
    • Styczeń 2012
    • Maj 2011
    • Kwiecień 2011
    • Marzec 2011
    • Luty 2011
    • Styczeń 2011
    • Grudzień 2010
    • Listopad 2010
    • Październik 2010
    • Wrzesień 2010
    • Sierpień 2010
    • Lipiec 2010
    • Czerwiec 2010
  • Polecane

    • Humor
    • Ogłoszenia
  • Email:

    pani.ka [at] hotmail.com
Copyright © 2012 Fakty wyobraźni Mezalianse myśli Wszelkie prawa zastrzeżone
XHTML CSS Zaloguj się
Szablon: i Software Reviews, tłumaczenie: Szablony Wordpress

myśli | pojemniki obiadowe

With Picasa plugin by Wott