Witaj.
Z rana samego
gdy ciemno jeszcze
i gdy śnieg wiruje w latarni świetle.
Witam.
Gdy wrony tłoczą się
ciasno
na rozciągniętych na niebie drutach.
Z kromką chleba w dłoni cię witam
gdy bulgotem wrzącej wody połamana cisza.
W bezmakijażu jestem i nie do końca ubrana
A Ty śpisz.
Lecz mimo wszystko witam
Pana.
Archiwum kategorii ‘Wierszowisko’
amen.
rankiem porannym
nie najwcześniejszym
miętowo całujesz rozespane usta
żegnam cię myślą wciąż jeszcze śpiącą
cicho zamykasz drzwi
zbieram znów pościel
ciepłą twym ciałem
przytulam dotykam szukam potwierdzenia
że jednak ciepła że to przez ciebie
że pachnie tobą
że pachnę tobą
zgarniam swe włosy z podłogi łazienki
te moje włosy
powypadane
obserwatorów
skrytych zdarzeń nocnych
zdarzeń namiętnych podsłuchiwaczy
kiedyś w ciemności dotknęłam
jego twarzy
jego rąk
jego myśli.
Strach ogranął moją duszę.
w ciemności duszy błądzę
wszystkiego muszę
dotknąć
bo inaczej nie uwierzę
powiedział mi
że mam
piękne oczy
chyba zobaczył w nich
siebie
Jestem w przestworzach
wznoszę się
ponad
termosferę
w głowie
chaos i ryk radości
i podniecenia
to już koniec
już tam nie wrócę
na planetę żyjących
inaczej
kochających
inaczej
czuję to
duszę się wolnością…
i brakiem tlenu
i znów lecę
i znów mogę oddychać
Moim Powietrzem.
Wierzę, że jesteś
gdzieś blisko a zarazem
tak daleko
czuję twój dotyk
lecz gdy chcę cię dotknąć
rozpływasz się
ty mnie widzisz
ja ciebie nie
ty mnie kochasz zawsze
ty to potrafisz
ja też cię kocham
ale dopiero się uczę.



Główna